Węgorz z Żuław po elbląsku
Elbląg: kawałek węgorza 30 cm prosto z kutra

Węgorz europejski (Anguilla anguilla) z Zalewu Wiślanego trafia na stół w prostym, chłopskim stylu Żuław. Rybacy z rzeki Elbląg patroszą, zeskrobują śluz, płuczą w wodzie z octem i robią dzwonka o długości około 25–30 cm — tłuszcz zostaje, smak rośnie.
Podstawowy rytuał to grube solenie lub krótsza solanka 25–30 minut, potem nacieranie pieprzem i odstawienie na 3 godziny przed marynowaniem. Marynata jest z włoszczyzny, cebuli, goździków, ziela angielskiego, rozmarynu, octu i białego wina — zapach portu i piwnicy.
Prosty ruszt rybaka
W wersji „po rybacku” kawałki idą na średni ogień na ruszt, bez pośpiechu, aż skórka chrupnie, a tłuszcz skapuje. Alternatywnie krótkie obsmażenie na patelni przed marynatą. Przy filetowaniu pomaga nóż do filetowania o cienkim ostrzu; w domu wystarczy chleb, gotowane ziemniaki i kwaśna cebula.
To nie jest fine dining. To kęs Zalewu, dym nad nabrzeżem i prosty talerz, na którym węgorz smakuje jak powrót z kutra. Dym z rusztu miesza się z solą i zapachem portu, a chleb chłonie tłuszcz węgorza.
Polecamy: nóż do filetowania