Od szalup do woblerów
Śniardwy: 113 km², lód 30–60 cm, szalupy 4–6 m

Początek: szalupy i sieci
W trzcinowych zatokach Śniardw i Mamr szalupy miały 4–6 metrów i zanurzenie 30–50 cm. Płaskodenne łodzie wchodziły w 1–2 metrowe płytcizny, tam gdzie szczupak czaił się między grążelami. Jesienne odłowy sieciami długości 50–100 metrów dawały po 50–100 kg ryb: okoń, węgorz, szczupak. Maszoperia angażowała całe wsie; wyrzucano sieci, palono torfowe ogniska, dzielono połowy przy ogniu.
Zima: przeręble i nocne czuwanie
Gdy Śniardwy zamarzały, łowcy kuły otwory w 30–60 cm krze. Zamarznięte przynęty — małe rybki na kiju — pracowały na głębokości 3–5 metrów. Sandacz i szczupak brały w długich styczniowych nocach. Opowieści o wodnych duchach Mamr krążyły przy torfowych ogniskach; Mamry mają miejscami do 44 metrów i tego pilnowały.
Przejście do spinningu
W XX wieku zespoły sieciowe ustąpiły pojedynczym zapalonym wędkarzom. Spinningowe kije 2,4–3 m z laminatu, odważniki 20–40 g, woblery 10–15 cm imitowały ranną ukleję. Na spadkach 5–10 m wokół Giżycka, wiosną i jesienią, zaczęto wyławiać trofea szczupaka. Rzut za rzutem; krótki spokój; nagły szarpnięcie i sprzęt piszczy.
Folklor i kuchnia
Mikołajki i okolice znają opowieści o „jeziornych wilkach” — szczupakach zatykających sieci. Po połowie dnia nad jeziorem wędkarze pieką karkówkę, smażą szczupaka z cebulą i majerankiem albo wędzą filety na olszy. Tradycja łączy smak z historią: te same zatoki, inne techniki, ten sam ogień przy którym dzieli się opowieściami.
Polecamy: dmuchana łódź wędkarska