Mazurskie ogniskowe tradycje nad Niegocinem
Niegocin ma 2604 ha i głębokość do 39,7 m.

W okolicach Giżycka, między Wilkasami a Rydzewem, wieczór nad zatoką zaczyna się od dymu i rozmowy o dobrym miejscu przy trzcinach. Wędkarze wybierają brzegi, rozpalają ognisko i rozkładają proste sprzęty — kratkę, hak i żeliwny ruszt.
Szczupak to tu bohater: smukłe cielsko ryby 50–80 cm, zielonkawa łuska i pyski pełne zębów. Przed włożeniem na żar zwyczaj nakazuje natrzeć tuszę solą, pieprzem i czosnkiem, włożyć plaster masła, cebulę i gałązkę koperku do środka. Na ogniu piecze się 15–25 minut, mięso ma być soczyste, nie wysuszone.
Kuchnia i opowieść
Do szczupaka chleb z pieca, ziemniaki z popiołu i herbata z termos. Często obok pojawia się kieliszek czegoś mocniejszego dla tych, którzy zostają do późna — smaki proste, ale konkretne. Przy ogniu potrawa miesza się z historiami rybackimi i legendami o nocnym ruchu śluz Kanału Wilkaskiego.
Wieczorne śpiewy nie są występem, to ciąg starych szant, piosenek o wietrze i powrocie do portu, czasem gitara, czasem głos zza trzcin. Dym unosi się nad zatoką, zapach smażonego szczupaka łączy się ze śpiewem — scena jak z mazurskiego albumu, w której światło płomienia rzeźbi sylwetki łodzi i sosen nad brzegiem.
Polecamy: termos na herbatę