Łosoś, który przypomniał sobie Wisłę
Łosoś, który przypomniał sobie Wisłę

Zapomniana tradycja
Jeszcze w XIX wieku łosoś atlantycki był stałym gościem Wisły i wielu jej dopływów. Industrialne bariery i zanieczyszczenia sprawiły, że na dekady zniknął z polskich rzek. Mało kto jednak wie, że dzięki systematycznym akcjom reintrodukcji i budowie przejść dla ryb, coraz więcej dorosłych osobników znów wpływa z Morza Bałtyckiego w górę Wisły — czasem aż do dopływów takich jak Raba czy San.
Pamięć zapachowa i długodystansowe nawigacje
Niesamowita część tej historii to mechanizm „imprintingu”: młode łososie zapamiętują unikalny zapach rzeki, w której wypuszczono je jako narybek, i po kilku latach, już dorosłe, potrafią odnaleźć tę samą wodę, nawet po miesiącach spędzonych w morzu. Dzięki znakowaniu i badaniom PZW oraz organizacji działających nad Wisłą udowodniono, że ryby wypuszczone w konkretnych dopływach potrafią wrócić właśnie do nich — zaskakując miejscowych wędkarzy, którzy pamiętali, że jeszcze jedna, dwie dekady temu takie powroty były nie do pomyślenia.
Co to znaczy dla wędkarza i przyrody?
Dla wędkarzy to nie tylko szansa na spotkanie legendy — to sygnał, że skoordynowane wysiłki na rzecz poprawy jakości wód, odtwarzania przejść i hodowli narybku przynoszą wymierne efekty. Rewitalizacja łososia w Wiśle to także dowód, że rzeki potrafią się odbudować, jeśli człowiek przestanie im przeszkadzać i zacznie działać z myślą o ekosystemie.