Szczupak: Śniardwy i Mamry
Zatoka Puńska na Śniardwy — tam zaczyna się opowieść o trzcinarzach i szczupaku

Trzcinarze ścinający pałkę tworzyli łodzie na wzór prostych kadłubów: łódki mazurskie długości 4–6 metrów, lekkie i płaskie, idealne do ślizgania się po płytkich zatokach Śniardwy i Mamr.
W cieniu trzcin rodziła się taktyka. Oszczepy — dwumetrowe włócznie z jesionu z grotami — służyły do wyciągania szczupaków 80–120 cm przytrzymujących się krawędzi trzcin. Z czasem narzędzia ustąpiły miejsca wędce i żywemu przynęcie.
Od trzciny do wędki
Łodzie prowadzono tyczką, cicho, podchodząc do 3–5-metrowych dróg wodnych i opadów, gdzie ukleja była wabikiem doskonałym. W sezonie tarła, w maju i czerwcu, rozgrywały się zasadzkowe ataki na zakrzewionych ławicach.
Na brzegu powstała kuchnia: szczupak w galarecie z ryby 3–5 kg, nadziany cebulą i koperkiem z targu w Mikołajkach, duszony w octowym rosole przez dwie godziny i chłodzony nocą, to smak Mazur równie trwały jak legendy o Czarci Ostrów.
Giżycko, Ryn i okolice Mamr pamiętają opowieści o wielkich sztukach wyciąganych z płytkich zatok przy kanałowych cieśninach; technika trzcinarzy i późniejsze techniczne zmiany w łodziach oraz wędce spinningowej ukształtowały współczesny sposób polowania na „wilk wodny”.
Polecamy: lekka wędka spinningowa