Wieczorny boleń na opaskach Wisły
Kamienne opaski Wisły pod Sandomierzem

Pod Sandomierzem Wisła potrafi zmienić się w prawdziwe łowisko bolenia w ciągu kilkunastu minut. Na lewym brzegu kamienne opaski sąsiadują z płytkimi zatoczkami, przykosami i wejściami do głębszej rynny. Średnia głębokość wynosi tu zwykle 3–4 metry, ale między kamieniami trafiają się spłycenia do około metra. To właśnie na takim przejściu boleń najczęściej skraca dystans do uklei.
Gdzie zacząć wieczorne obławianie
Najpewniejszy znak to główny nurt przesuwający się tuż przy opasce. Szczególnie dobre bywają miejsca, w których kamienie kończą się przy zatoczce, a spokojniejsza woda zatrzymuje drobnicę. Warto także sprawdzać odcinki za główkami i tamami oraz granicę opaski z głębszą rynną. Rejon Dębiny wyróżnia się początkiem opaski i wyraźnym zejściem dna.
Najkrótszy szczyt aktywności przypada na zmierzch. Ukleja wychodzi wtedy bliżej brzegu, a boleń patroluje pas wody oddalony od kamieni o 1–3 metry. Rzut prowadzony równolegle do opaski daje więcej niż przynęta przeprowadzona w poprzek nurtu. Branie często wygląda jak gwałtowne rozbicie lustra, po którym ryba natychmiast ucieka w główny prąd.
Do tego łowienia pasuje smukły wobler powierzchniowy długości 5–8,5 cm. Przy niskiej i klarownej wodzie lepszy jest model 5–7 cm, a po podniesieniu stanu Wisły sprawdzają się większe przynęty. Prowadzenie powinno być szybkie i równe, z delikatnym przyspieszeniem po wyjściu woblera z zasięgu kamieni. Zbyt wolna praca pozwala boleniowi obejrzeć przynętę i odprowadzić ją bez kontaktu.
W tym samym rejonie trafiają się klenie, jazie, szczupaki, sandacze, a miejscami także sumy, lecz wieczorna powierzchnia najczęściej należy do bolenia i klenia. Smukły wobler, pewny hamulec kołowrotka i ciche podejście wystarczają, by wykorzystać krótki moment. Na ostatnim świetle kamienie czernieją, ukleje rozpryskują się przy brzegu, a srebrny boleń uderza tuż pod taflą Wisły.