Żaki na Jeziorach Wdzydzkich
Żaki na Jeziorach Wdzydzkich

1656 hektarów wody, pięć połączonych jezior i głębiny sięgające około 82 metrów tworzą krajobraz, który Kaszubi nazywają Kaszubskim Morzem. Wdzydze, Gołuń, Radolne, Jelenie i Słupinko są pełne wysp, zatok oraz wąskich przejść. Właśnie tam dawni rybacy szukali miejsc, w których węgorz schodził z trzcinowiska na miękkie, głębsze dno.
Żak nie przypominał zwykłej wędki. Był długim, lejkowatym koszem z przegrodami, ustawianym o zmierzchu albo nocą. Ryba, prowadzona naturalnym ukształtowaniem dna, trafiała do środka i nie znajdowała wyjścia. Najważniejsza była nie siła sprzętu, lecz znajomość jeziora: podwodnych gardeł, prądów i ścieżek między wyspami.
Noc nad wodą i smak połowu
Wędkarz obserwujący Wdzydze szybko zauważa, że każda ryba wybiera własny fragment pejzażu. Węgorz lubi ciemne dno i nocne wędrówki, szczupak trzyma się trzcin oraz spokojnych zatok, a sielawa, sieja, sandacz, lin, okoń, leszcz i płoć zajmują inne partie akwenu. Dawny rybak czytał te różnice jak mapę, zanim jeszcze wypłynął łodzią.
Połów kończył się przy ogniu i drewnianym stole. Węgorz trafiał do wędzarni, gdzie dym z olchy nadawał mu tłusty, głęboki aromat. Podawano go z chlebem, kiszonym ogórkiem i cebulą, a opowieści o nocnej wodzie rosły z każdą porcją. W chłodnym powietrzu pachniało dymem, mokrym lasem i rybą.
Dziś ten sam akwen nadal wymaga cierpliwości. Około 80 procent jego brzegów porastają lasy, więc po zmroku wyspy znikają w czerni, a światło odbija się tylko na krótkich, poruszonych falach. Przy trzcinach czeka szczupak, nad głębią milknie wiosło, a między wyspami ciemna woda niesie historię żaka.
Polecamy: Przenośna wędzarnia do ryb