Wrześniowy leszcz na Wiśle pod Płockiem
Leszcz na Wiśle pod Płockiem o poranku

Na wodowskazie w Płocku Wisła utrzymuje niski poziom, w granicach około 119–127 cm. Taki stan odsłania wyraźne przejścia między głównym nurtem a spokojniejszą wodą, a właśnie tam we wrześniu leszcz znajduje bezpieczne stanowisko i regularnie rusza na żer. Najciekawiej wyglądają okolice Borowiczek, Grabówki oraz odcinek Radziwie–port.
Krawędź nurtu daje najlepszą szansę
Poranny feeder warto ustawić na głębokości od 2,5 do 5 metrów. W cofce i spokojniejszej rynience wystarczy koszyk 30–50 g, natomiast bliżej głównego nurtu lepiej sprawdzi się model 50–70 g. Płaski koszyk zanętowy stabilnie trzyma zestaw na przejściu, gdzie prąd zwalnia, a dno zaczyna opadać. Przy bardzo klarownej wodzie leszcz częściej wybiera dołki przy opaskach, cofki i krawędzie rynny.
Zanęta powinna być słodka, ale nie jałowa. Do mieszanki leszczowej dobrze pasują płatki owsiane, płatki leszczowe, pieczywo fluo oraz niewielka ilość ochotki, pinki lub białych robaków. Na początku łowienia podaje się kilka dokładnych porcji, a potem donęca małymi dawkami co 5–10 minut. Przy niskiej wodzie nadmiar zanęty szybko rozprasza ryby.
Delikatny zestaw pozwala wykorzystać ostrożne brania. Żyłka główna 0,20–0,25 mm, przypon 0,10–0,14 mm i hak numer 10–14 wystarczą do łowienia na pojedynczą pinkę, ochotkę albo dwa białe robaki. Koszyk powinien lądować za każdym razem w tym samym punkcie, najlepiej na granicy spokojnej wody i nurtu.
Jeśli poziom Wisły lekko wzrośnie, leszcz odważniej wychodzi na płytsze półki i napływy. Przy utrzymującej się niżówce kluczowe stają się precyzja, cichy brzeg i powtarzalne rzuty. O świcie nad płocką rzeką pierwsze wskazania szczytówki często pojawiają się właśnie tam, gdzie szybka, brunatna woda przechodzi w gładką cofkę.
Polecamy: Płaski koszyk zanętowy