Sielawa z Wdzydz i dym olchowy
Sielawa z Wdzydz pachnie olchą

Wdzydze, nazywane Kaszubskim Morzem, tworzy pięć połączonych jezior: Wdzydze, Radolne, Gołuń, Jelenie i Słupinko. Wieczorem ich szeroka tafla ciemnieje, a przy przystani pojawia się zapach, który miejscowi rozpoznają natychmiast. To dym olchowy unoszący się znad małej wędzarni i aromat świeżej sielawy, kaszubskiej morënki.
Sielawa pasuje do Wdzydz jak szczupak do trzcin. Jest niewielka, srebrzysta i związana z głębszą, chłodniejszą tonią jeziora. Wdzydze schodzą miejscami do około 70 metrów, dlatego ta ryba nie kojarzy się z płytką zatoką, lecz z otwartą wodą i spokojnym spadem dna. Obok niej w lokalnej opowieści pojawiają się sandacz, okoń, lin, leszcz i węgorz.
Olchowy dym i prosta kuchnia
Dobra sielawa nie potrzebuje wielu dodatków. Po oczyszczeniu i osuszeniu trafia do solanki albo zostaje nacierana solą, a potem powoli przejmuje aromat olchy. Skórka nabiera złotego koloru, mięso pozostaje jasne i zwarte. Małą rybę podaje się zwykle w całości, bez efektownych sosów, za to z kromką chleba, masłem i cebulą.
Najlepszy moment przychodzi późno, gdy ostatnie łodzie wracają do brzegu. Na drewnianym stole stygnie jeszcze ciepła sielawa, obok stoi emaliowany kubek, a nad wodą przesuwa się chłodne powietrze od jeziornej toni. Wędzarnia cichnie, lecz olchowy aromat zostaje na dłoniach i ubraniu. W oddali gasną światła przystani, a pięć kaszubskich jezior odbija pierwsze gwiazdy.
Polecamy: Emaliowany kubek turystyczny