Sielawa z Wdzydz i sekret chłodnej toni
Sielawa z Wdzydz: ryba z chłodnej toni

Jezioro Wdzydze schodzi miejscami do około 70 metrów, a właśnie w jego głębokiej, chłodnej toni od lat trzyma się sielawa. Ta niewielka ryba, znana po kaszubsku jako morenka, nie zachowuje się jak szczupak patrolujący trzcinowisko. Latem wybiera otwartą wodę, gdzie temperatura jest stabilniejsza, a tlen utrzymuje się poniżej przybrzeżnego pasa.
W praktyce najciekawsza strefa zaczyna się tam, gdzie kończy się ciepła warstwa jeziora. Na Wdzydzach skok termiczny pojawia się już w okolicach pięciu metrów i może schodzić znacznie głębiej. Sielawa przemieszcza się nad spadami i w toni, często kilka metrów nad dnem, dlatego samo obławianie trzcin daje niewielką szansę na kontakt. Od czerwca do września warto prowadzić zestaw spokojnie, na wybranej głębokości, bez nerwowego podszarpywania.
Branie lżejsze niż muśnięcie
Sielawa nie uderza z impetem. Na wędce pojawia się raczej krótki pstryk, chwilowe przytrzymanie albo ledwie wyczuwalne dociążenie zestawu. Żyłka może na moment opaść, a szczytówka drgnąć tak subtelnie, że łatwo uznać to za ruch fali. Najlepszą reakcją jest spokojne, krótkie zacięcie. Zbyt mocny ruch często wyrywa delikatną przynętę z pyska.
Wdzydzka sielawa ma także drugie życie, już po powrocie z jeziora. Na Kaszubach trafia na patelnię, do wędzenia i na stół podawana jeszcze tego samego dnia. Jej mięso jest jasne, delikatne i tłuste, dlatego dobrze znosi prostą kuchnię: sól, odrobinę pieprzu, masło oraz kilka minut smażenia. Późnym wieczorem, gdy nad jeziorem cichnie wiatr, na ekranie echosondy przesuwa się chłodna warstwa, a cienka żyłka nagle lekko drży w ciemności.
Polecamy: Patelnia do smażenia ryb