Vertical‑jig dla sandacza w Zegrzu
Czasza Zbiornika Zegrzyńskiego — poranna rutyna vertical‑jig

Strefa od około 3–5 m do 6–10 m to punkt startowy: tu sandacz w zatoce schodzi przy krawędziach kanałów i twardych spadkach. Najpierw oznaczyć breakline na echosondzie i zapisać waypointy przy pierwszej wyraźnej zmianie głębokości oraz przy podwodnych garbach.
Na sztywnym kiju do verticala pracuje się 10–15 cm gumami; standard to 20–25 g główki, 15–30 g gdy trzeba. Główki jigowe w przedziale 15–25 g dają naturalne opadanie, cięższe przeważnie potrzebne przy wietrze lub prądzie. Rzuty nie są priorytetem — pracuje się pod transducerem, lądując przynętą niemal pionowo nad krawędzią.
Sonar, pozycjonowanie i ruch łodzi
Idling zatoki, zapisanie waypointów, potem powrót ustawiony pod wiatr lub prąd — łódź powinna stać kilka metrów od krawędzi, nie bezpośrednio na rybach. Krótkie korygowania silnikiem utrzymują się na linii; przynęta powinna przejść dolną połowę słupa wody.
Kadencja: podniesienie 10–30 cm, pauza 1–3 s, powtórzenie. Przy rybach „przyklejonych” do dna pauzy wydłużyć. Gdy sandacz podąża bez brania, schodzą na mniejsze 8–10 cm lub prezentację dropshotową; aktywne ataki preferują 10–15 cm shady w kolorach bieli, srebra, oliwki lub chartreuse.
Na echo szukać chmur przynęty i ciemnych punktów przy krawędziach; prosta, spokojna praca pod transducerem często kończy się gwałtownym zatrzymaniem szczytówki i szarpnięciem — scena znana każdemu z Zegrza o świcie.
Polecamy: przenośny echosonda sonar