Weekend w Dolinie Baryczy
Stawy Milickie po cichu odsłaniają najlepsze stanowiska

Około 130 stawów w Dolinie Baryczy tworzy jeden z najbardziej charakterystycznych krajobrazów wędkarskich Polski. Największy rozgłos mają Stawy Milickie, ale spokojne miejscówki znajdują się także koło Krośnic, Żmigrodu i Przygodzic. Płytkie zbiorniki, często nieprzekraczające 2,5 metra głębokości, szybko nagrzewają się po słonecznym dniu. Właśnie tam karp, karaś i lin najchętniej krążą przy pasach roślin.
Lin wychodzi z mułu przed zapadnięciem zmroku
Najciekawszy moment zaczyna się wieczorem, gdy wiatr cichnie, a powierzchnia między grążelami przestaje drżeć. Lin opuszcza wtedy głębszy muł i wchodzi na płytsze blaty, szczególnie tam, gdzie liście grążela żółtego tworzą mozaikę z czystą wodą. Takie przejścia są naturalną stołówką ryb spokojnego żeru. Delikatny spławik prowadzony tuż przy roślinach pozwala obserwować każde przytopienie antenki.
Na lina wystarcza lekki zestaw: spławik o wyporności 2–4 gramów, żyłka główna 0,18–0,22 mm, krótki przypon 0,14–0,18 mm i hak numer 10–14. Przy grążelach liczy się precyzja, nie daleki rzut. Ochotka, czerwony robak, rosówka, kukurydza albo mały pellet powinny leżeć blisko nosa ryby. Zanęta podana oszczędnie nie płoszy lina i nie zasypuje delikatnego dna.
Szczupak patroluje trzcinowe korytarze
Na drapieżnika warto kierować się ku skrajom trzcin i kanałom łączącym stawy, zamiast obławiać środek otwartego lustra. Szczupak wykorzystuje roślinność jako osłonę i poluje na drobnicę przemieszczającą się wzdłuż brzegu. Weekend w Dolinie Baryczy ma dzięki temu dwa rytmy: popołudniowe oczekiwanie na lina oraz wieczorne, niemal bezgłośne przejścia przynęty między trzciną, grążelami i ciemną taflą stawu.
Polecamy: Żyłka wędkarska do spławika