Sandacz z krawędzi toru wodnego
Poranny raport znad Zalewu Szczecińskiego

O świcie sandacz ustawił się na krawędziach toru wodnego, szczególnie tam, gdzie głębsza rynna przechodzi w twardą, piaszczystą półkę. Woda na Zalewie Szczecińskim pozostaje stabilna, a lekki wiatr od strony Odry delikatnie marszczy powierzchnię. To dobre warunki do metodycznego obławiania spadów krótkim opadem.
Poranne meldunki z okolic Trzebieży i ujścia Gunicy wskazują na brania pojedyncze, lecz zdecydowane. Sandacz reaguje na lekkie gumy prowadzone nisko, tuż nad dnem. Najlepiej pracują smukłe modele w kolorze perłowym, herbacianym i oliwkowym, uzbrojone w niewielkie główki jigowe. Zbyt ciężka przynęta szybko przebija strefę żerowania.
Najlepsza krawędź jest po stronie głębszej wody
Łódź warto ustawić równolegle do toru, aby przynęta przecinała stok podczas kilku obrotów korbki. Brania pojawiają się najczęściej po krótkim zatrzymaniu, kiedy guma opada na napiętej lince. Przy spokojniejszym dryfie sprawdza się cienka plecionka i dłuższy przypon, bo sandacz potrafi odsunąć się od hałaśliwej burty.
W kolejnych godzinach wiatr powinien utrzymać umiarkowane tempo, dlatego ryby mogą pozostać na głębszej krawędzi także po wschodzie słońca. Przy mętnej wodzie skuteczny będzie kontrastowy grzbiet przynęty, natomiast w przejaśnieniach lepiej wrócić do naturalnej perły. Na spokojnym zalewie każda zmiana dna jest wyczuwalna w dłoni, a srebrzysty sandacz potrafi uderzyć dokładnie w chwili, gdy guma zawisa nad kamienistym spadem.
Polecamy: Cienka plecionka spinningowa