Mormyszka z przynętą naturalną i bez niej
Dwie szkoły łowienia mormyszką różnią się nie przynętą, lecz tym, co dokładnie zatrzymuje rybę przy haczyku: przynęta naturalna albo ruch. Kształt przynęty jest skutkiem tego wyboru, nie jego przyczyną.
Z przynętą: działa też w bezruchu
Na haczyk nakłada się przynętę naturalną i sama mormyszka przestaje być jedynym argumentem. Rybę przyciąga zapach i smak, a mormyszka odpowiada za ciężar i za to, żeby przynętę było widać. Dlatego dopuszczalne są tu przerwy: przynęta, która stoi nieruchomo, i tak coś pokazuje.
Bez przynęty: działa tylko w ruchu
Przynęty naturalnej na haczyku nie ma, zapachem ryby nie utrzymać — zostaje częstotliwość i ten drobiazg, który wisi na trzonku. Zatrzymanie równa się tu zniknięciu przynęty: gra musi być nieprzerwana i równa, a spadek kontrolowany. Właśnie dlatego łowienie bez przynęty naturalnej uważa się za trudniejsze od łowienia z nią.
Co wiesza się zamiast przynęty naturalnej
Koraliki, rurki silikonowe, krótkie odcinki rureczek na trzonku — dodają objętości, hamują spadek i dają rybie punkt, w który celować. Ruchomy koralik przy tym stuka o korpus przynęty — to już nie tylko widoczny, lecz i słyszalny sygnał.
Kształt pod każdą ze szkół
Pod przynętę naturalną bierze się korpus, który dobrze trzyma haczyk otwarty, pod łowienie bez niej — taki, który daje potrzebny kąt zawieszenia i charakter wahań. Mormyszkę z otworem przelotowym częściej spotyka się w drugiej szkole: kąt, pod jakim się przechyla, jest tam kluczowy.
Co wiesza się na trzonku
Rurki silikonowe na trzonku zakłada się wzdłuż, koralik — luźno, żeby poruszał się osobno od korpusu. Wpływa to nie tylko na wygląd: luźna część kołysze się dłużej po zatrzymaniu, a zamocowana zamiera razem z przynętą.
Tempo zadaje szkoła, a nie ryba
W łowieniu z przynętą naturalną tempo dobiera się od ospałego do aktywnego i zatrzymuje tam, gdzie bierze. W łowieniu bez niej dolna granica tempa jest zadana samą mechaniką: poniżej niej przynęta po prostu wisi.
Co wspólnego mają obie szkoły
I tu, i tam pracuje kiwok na wędce zimowej, i tu, i tam przynętę prowadzi ręka. Różnica jest tylko w tym, czy ma ona pomocnika: przynęta naturalna wybacza nierówny ruch, a bez niej błąd w tempie widać od razu. Dlatego początkującemu łatwiej zacząć od łowienia z przynętą: tam branie zdarza się nawet wtedy, gdy tempo się zgubi — i rybę widać wcześniej niż własny błąd.
Czego tu nie piszemy
Nie mówimy, jaką dokładnie przynętę naturalną brać i kiedy — to temat osobnego działu o przynętach naturalnych, a nie o przynętach sztucznych. I nie podajemy „roboczych” częstotliwości w liczbach: nie mamy czym ich sprawdzić ani zmierzonych źródeł.